Ubezpieczenie kredytu, czym jest i czy warto je brać? |
|
![]() Szósty artykuł z cyklu "Pożyczki od A do Z". Nastała chwila podjęcia ważnej decyzji. Po przestudiowaniu wszystkich plusów i minusów podjętej decyzji stwierdzamy, iż nie możemy dużej czekać z jej odkładaniem na później. Należy zrobić to tu i teraz. Do odważnych świat należy. Nie mamy siły bronić się przed ogarniającymi zewsząd nagabywaniami, sugestiami, groźbami czy prośbami. Udajemy się do sprawcy całego procesu podejmowania tej jakże trudnej i ważkiej dla nas decyzji. Idziemy do banku, po kredyt, kredyt konsumpcyjny. Targają nami sprzeczne uczucia, czy poradzimy sobie ze spłatą, czy nie stracimy pracy etc. Bank w ramach wychodzenia naprzeciw obawom klientów oferują ubezpieczenia do kredytów. Przynajmniej tak wynika z założenia tego dodatkowego produktu. Ale jak jest naprawdę? Przyjrzyjmy się zatem ubezpieczeniom kredytów, czym są i czy warto je brać? Zasadniczo ubezpieczenie jako dodatek do kredytu gotówkowego może przybrać kilka form i dotyczyć ubezpieczenia na wypadek zaistnienia sytuacji lub okoliczności, które mogą zakłócić terminową spłatę kredytu. Wyróżniamy:
Szczególną uwagę radzimy zwrócić na treść umowy ubezpieczeniowej. Tylko w przypadku śmierci kredytobiorcy spłaceniu ulega cały dług kredytowy. W innych przepadkach Towarzystwo Ubezpieczeniowe opłaci nam określoną w umowie ilość rat kredytów, zazwyczaj ubezpieczenie zawiera od 6 do 12 rat. Ważną rzeczą są przesłanki zaistnienia sytuacji, która polega ochronie ubezpieczeniowej oraz treść wyłączeń. Wyłączenia to opis sytuacji, w których ubezpieczyciel umywa ręce, nawet jeśli stracimy pracę i wykupiliśmy takie ubezpieczenie. Innymi słowy wymiga się od realizacji ubezpieczenia wówczas, gdy jesteśmy przekonani, że w tym obszarze chroni nas ubezpieczenie. Przykład Żeby nie robić antyreklamy ukryjemy nazwę banku. Pod kryptonimem Jana Ziemowita udaliśmy się do jednego z banków detalicznych celem wzięcia kredytu gotówkowego. Zapytaliśmy o ubezpieczenie kredytu na wypadek utraty pracy. Pani z okienka wielce uradowana dodatkowym zarobkiem (w postaci prowizji od większej sprzedaży) roztoczyła przed nami wizję bezpiecznego kredytu z ubezpieczeniem, który jeśli stracimy pracę spłaci za nas Towarzystwo Ubezpieczeniowe. Wyraziliśmy nasz entuzjazm i poprosiliśmy o przygotowanie wniosku kredytowego (wypełnimy go w domu) oraz treści umowy ubezpieczeniowej. Pani ochoczo wydrukowała z komputera zamówione druczki, wręczyła prywatną wizytówkę i zaprosiła nazajutrz celem zweryfikowania wniosku. Treść umowy przeczytaliśmy kilkakrotnie z użyciem lupy, inaczej się nie dało. Co się okazało, umowa chroni nas przed utratą pracy z wyłączeniem sytuacji gdy:
Warunków tych było więcej, niecałe dwie strony. Nie chcemy przepisywać wszystkich wspomnianych w umowie wyłączeń, pragniemy was jednak przestrzec przed ewentualnym wykupieniem raczej nic nie wartych ubezpieczeń. Nie negujemy oczywiście samej istoty ubezpieczeń ponieważ większość banków oferuje naprawdę przyzwoite ubezpieczania po korzystnych cenach dorzucając do tego promocję w postaci obniżonego oprocentowania lub 0 % prowizji. Reasumując, ubezpieczenie jako dodatek do kredytu, jeśli banki nie wymuszają na nas jego kupna pod groźbą nieudzielenia kredytu, warto przemyśleć i dokładnie przeczytać. Z reguły w okienku, gdy bierzemy już kredyt, nie mamy czasu na czytanie każdego papierka, a czasami warto. Może dodatkowe 12 zł dorzucone do raty kredytu nie wydaje nam się strasznym kosztem, jednak w ujęciu globalnym to już pokaźna sumka. A pamiętajcie grosz zaoszczędzony to grosz zarobiony. |
|
| Zmieniony ( 15.04.2011. ) |

